„To byłaby dla mnie świetna walka a niekoniecznie dla niego” – Mateusz Gamrot chce walki z Paddym Pimblettem

Mateusz Gamrot bacznie obserwował walkę o tymczasowy pas mistrzowski wagi lekkiej UFC pomiędzy Justinem Gaethje a Paddym Pimblettem i podzielił się swoją opinią na temat tej walki i samego „Baddy’ego”. Polski zawodnik nie ukrywa, że w najbliższym czasie chciałby się zmierzyć z Anglikiem.

Czołowy polski zawodnik wagi lekkiej Mateusz Gamrot skomentował pojedynek Justina Gaethje i Paddy’ego Pimbletta, na szali której znalazł się tymczasowy pas wagi lekkiej UFC, co spotkało się z krytyką ze strony ekspertów i fanów. Reprezentant Czerwonego Smoka i ATT w wywiadzie dla InTheCage podzielił się swoimi odczuciami na temat tego starcia:

Chcieli zaciągnąć za wszelką cenę Paddyego, żeby był mistrzem. Ja to się cieszę, że wygrał Gaethje a nie Paddy, bo to w ogóle by zwariowało to wszystko. Myślę, że teraz go sprowadzili na ziemię i będzie on bardziej dostępny dla innych zawodników, czyli dla nas, żeby z nim zawalczyć i też pokazać gdzie jest jego miejsce.

Ponadto „Gamer” podkreślił, że chciałby w przyszłości skrzyżować rękawice z Pimblettem i przetestować go:

Myślę, że świetną sytuacją by było, żebym to ja mógł się zmierzyć z Paddym. To byłaby dla mnie świetna walka a niekoniecznie dla niego. Myślę, że wtedy wszystkie te jego luki mógłbym zweryfikować.

Mateusz Gamrot (25-4) zajmuje 7. miejsce w rankingu kategorii lekkiej UFC. Polski zawodnik w swojej ostatniej walce przegrał z Charlesem Oliveirą w październiku zeszłego roku na gali UFC w Brazylii. Polak zastąpił kontuzjowanego Rafaela Fizieva, który pierwotnie miał zmierzyć się z Brazylijczykiem. Wcześniej „Gamer” pokonał Ludovita Kleina przez jednogłośną decyzję sędziowską.

Paddy Pimblett (23-4) znajduje się na 6. miejscu w rankingu wagi lekkiej organizacji UFC. Przegrana z Justinem Gaethje była dla zawodnika z Liverpoolu pierwszą w oktagonie amerykańskiego giganta. W poprzednich walkach „The Baddy” pokonywał takich zawodników jak Tony Ferguson, King Green czy Michael Chandler.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry